Losowy tekscik:
-Obowiązuje mnie wierność przede wszystkim wobec mojej ojczyzny własną piersią. Nie jestem zdrajcą, jak zapewne uważa po cichu ten fanatyk. Po prostu nie widzę żadnego zagrożenia. Ty, Derro, jesteś tylko kropelką w kiramowskim morzu. Nie władasz państwem i nie wystawisz przeciwko nam armii, nie zatrujesz rzek, nie zniszczysz wszystkich plonów i w żaden inny sposób nie wygubisz naszego narodu. Szkoda, że Jackson jest teraz marszałkiem ZSS. Najmłodszym w historii.
Przez kilka chwil siedzieli w milczeniu, przetrawiając tę nowinę. Wreszcie mężczyzna odezwał się:
-To oznacza, że nadchodzą ciężkie czasy dla Sangacji. Żaden z poprzednich marszałków nie był na tyle głui, by zaogniać konflikty z Imperium. Jackson z pewnością będzie to robił, nie przejmując się faktem, że słupek w termometrze nie sięgnął jeszcze nawet piętnastej kreski.
Dziadek Viljar siedział tym razem przy kuchennym stole i zszywał jeden ze swoich kaftanów. Derra wyrzuciła z siebie szybko słowa powitania i jednym susem przeskoczyła cztery schodki, chcąc natychmiast znaleźć się na pięterku. Na miejscu osadził ją głos wyłaniającej ze spiżarni babki:
-Stój, idiotko! Nie ma jej tam. Wyjechała dzisiaj zaraz po wschodzie słońca.
Dziewczyna zamarła w bezruchu, a następnie odwróciła i powoli zeszła, nie dowierzając własnym uszom. Zbliżyła się do Kendry, cała spięta jak przed atakiem.
-Jak to?! – rzuciła. – Gdzie jest Lorana, babko?
-A tak to – staruszka wyminęła ją zręcznie, wnosząc do kuchni wiadro wypełnione dorodnymi ziemniakami. – Wyjechała, poniewa miała dość twojej głupoty. Kiedy wychodziła z tego domu, miała twarz mokrą od łez. Serce mi się kroiło na widok jej nieszczęścia.
-Na pewno zostawiła przynajmniej jakiś list – mówiła Derra gorączkowo, prawie depcząc tamtej po piętach. – Gdzie go położyła?
-Nie zostawiła żadnego listu – Kendra pokręciła głową. – Lorana mi nie przebaczy. Poza tym naprawdę nie chcę się z nią wiązać. Przecież o tym wiesz.
-Kiedy kocha cię taka kobieta jak Lorana – odparł, puszczając mimo uszu jej mantrę – rzuca się wszystko i biegnie za nią choćby na koniec świata. Mnie też kiedyś kochała. Oboje popełniliśmy ten sam błąd, Derro. Żadne z nas nie zasługiwało na jej względy. Oboje okrutnie skrzywdziliśmy tę wspaniałą dziewczynę, wybierając dogodzenie własnej próżności. Dlatego my dwoje jesteśmy warci siebie nawzajem.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 11765 11766 11767