Losowy tekscik:
-Nie – pokręciła głową, siadając ciężko na krześle.
-Musiała napisać list – upierała się nastolatka, nie chcąc jeszcze pogodzić się z tym, że kochanka naprawdę ją opuściła. – Ja ją znam. Nie odeszłaby bez słowa pożegnania. Gdzie schowałaś list od niej?
-Niczego nie chowałam.
-W takim razie na pewno prosiła, żebyś przekazała mi wiadomość od niej. Co o mnie mówiła, babciu?
-Nie, Derro. Lorana nie zostawiła dla ciebie żadnej wiadomości. Pożegnała się tylko z nami i poszła do wsi, żeby znaleźć kogoś, kto zawiezie ją na stację. O tobie w ogóle nie wspominała. Prawda, Viljar? – odwróciła się od córki, marszcząc z niezadowoleniem brwi. Powiedziała dobitnie:
-Starałam się wychować jak najlepiej całą waszą trójkę. Nie zniosłabym myśli, że jedno z was okazało się człowiekiem słabym, folgującym zgubnym namiętnościom. A już na pewno nie chciałam, abyście powyrastali na zboczeńców.
Derra zerwała się od stołu, boleśnie ugodzona w samo serce.
-Nigdy ci tego nie zapomnę – rzuciła przez zaciśnięte wargi, wybiegając pospiesznie z domu.
Cieniutka nić porozumienia, które mogło narodzić się tego ranka pomiędzy dwiema kobietami, pękła ostatecznie i nieodwołalnie. Entorianka, którą Derra nazywała kiedyś w myślach Mamą, nie miała dla niej dobrych i ciepłych słów, których dziewczyna tak bardzo łaknęła. Nawet Ambr Carradine znalazłaby dla niej pocieszenie, chociaż jako gorliwa katoliczka z pewnością nie zaakceptowałaby związku z Loraną. Pozwoliłaby jednakże Derze położyć głowę na swoich kolanach i do woli się wypłakać, głaszcząc ją przy tym łagodnie po włosach i cicho uspokajając.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 11765 11766 11767